Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1920. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1920. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 maja 2014

Nadzwyczajna lista!

Nadzwyczajny tytuł, nadzwyczajna lista. A czego? Filmów vintage ,od których aż roi się na youtubie. Oryginalnych z XX wieku. Skąd pomysł na tego posta? Otóż, stwierdziłam, że umilę wam dzień i jeśli będziecie chciały oglądnąć wieczorem coś retro - na przykład zastanawiacie się jakie kapelusze noszono w 1940 albo jak malowano się w latach 60 - oto będziecie miały gotową listę! Zaczynajmy!

Stroje i dodatki:

LATA 20-TE



 











LATA 30-TE






LATA 40-TE 







LATA 50-TE











LATA 60-TE






Makijaż i fryzury:

LATA 20-TE



LATA 30-TE





LATA 40-TE 






LATA 50-TE



LATA 60-TE


 
 źródło: glamourdaze, VintageFashions


Mam nadzieję, że filmiki wam się spodobały! :D Który najbardziej? Zastanawiam się nad wstawianiem jednego ciekawego filmiku po każdym poście. Co wy na to?
P.S
Nie czujcie się zmuszeni oglądać tego wszystkiego. Możecie sobie wybrać ;)

sobota, 26 kwietnia 2014

Aktualizacja!



Otóż czas wielkiej męki dobiegł końca. Wreszcie mogę w spokoju usiąść i napisać posta nie martwiąc się (prawie) szkołą i nauką.

Mam dla was parę nowych informacji (tak jak w temacie - aktualizacji):

1) Otóż - postanowiłam nauczyć się szyć. Po części wynikło to z powodu postu motywującego Eleonory, a po części z tego, że mam taką ochotę.

W każdym razie muszę od czegoś zacząć. Zastanawiałam się nad wieloma epokami i doszłam do wniosku, że jako mój pierwszy strój (który prawdopodobnie okaże się wielką porażką) wybiorę coś z lat 20 bądź 50/60 - raczej druga opcja -  w końcu z epoki flapper girls mam już 2 sukienki!

2) Ostatnio zapoznałam się z biografią Barbry Streisand autorstwa Williama J.Manna (o której będzie później). Wstyd przyznać, ale nie kojarzyłam jej nazwiska z jej piosenkami.

3) Wiem, wiem ogłosiłam wielki return, ale w maju nie będzie mnie 2 tygodnie...to z powodu wyjazdów. Zdradzę wam jednak, że udaję się do Paryża -  a stamtąd prosto do siedziby Marii Antoniny - Wersalu! <3


sobota, 28 grudnia 2013

Robe de Style - cóż to jest?

Robe Volante, Robe a la Francaise, Robe a l'Anglaise - to są nazwy które raczej kojarzymy z kostiumingiem i historycznym ubiorem. A więc co to jest to Robe de Style?

Robe de Style pochodzi z lat 20. Jeanne Lanvin tworzyła sukienki dla współczesnych wówczas panienek wzorowane na osiemnastowiecznym panierze. Zamiast prostego kroju z obniżoną talią zaoferowała dekolt w kształcie V, wzory Art Deco i chemisette zakrywające dekolt w cielistym kolorze. I oczywiście rozkloszowany dół, ale nie tak jak trzydzieści lat później zaczynający się w miejscu naturalnej talii, lecz obniżony. Lanvin była zresztą z takich sukienek właśnie znana:

Jeśli wpiszecie w grafice robe de style bądź lanvin dress 1920 wyskoczy wam zapewne najsłynniejsza sukienka kojarzona z tymi nazwami - czarna z pawimi wzorami:


Skupmy się na szczegółach - najpierw zacznijmy od wzorów. Wzór wygląda jak pawie pióro. Projekt został stworzony w jesienno-srebrnych kolorach i ozdobiony perłami. Takie dbanie o szczegóły miało przypominać sukienkę Ancien Regime.

Rozkloszowana spódnica przypominająca kielich kwiatu bądź dzwon została stworzona przy pomocy koła,  panieru (przypominającego grand panier) i usztywnionej halki noszonej pod spód. Był to mocny kontrast w porównaniu z typową prostą od góry do dołu sylwetką lat 20 i podtrzymywał on utraconą przez flapper look sylwetkę.

Rąbek spódnicy sięgał do połowy łydki. Krótszą długość sugeruje wcięcie w centralnej części spódnicy, która układa się w zakładki podobne do spódnicy na osiemnastowiecznym panierze.

Przykłady:

Zastanawia mnie, czy wtedy im nie przeszkadzało, że widać kółka?

A oto omawiana przeze mnie sukienka z pawim wzorem:

dopiero na tym zdjęciu widać wcięcie z przodu spódnicy


Robe de Style jest według mnie miłą odmianą po prostych krojach jakie preferują lata 20 i ciekawym połączeniem z przeszłością. Można jednak śmiało powiedzieć, że ta sukienka jest tylko "podróbką" sukni z XVIII wieku. 


piątek, 29 listopada 2013

KOLOROWE gwiazdy lat 20 i 30!

Post nietypowy. Natchnęło mnie tego wieczoru, żeby pokolorować na edytorze zdjęć zdjęcia starych gwiazd kina.Chyba wyszło mi w miarę dobrze, zresztą sami oceńcie - mogłabym w przeszłości pracować kolorując zdjęcia?

1. Clara Bow


2. Marlene Dietrich


3.Louise Brooks




4. Greta Garbo



Muszę przyznać, że to jest świetna zabawa! Wzorując się na tym co wiesz wybierasz ulubionym aktorkom dowolny kolor włosów, szminki. Sama musiałam poprawiać ich brwi (a poprawiać cienkie brwi aktorkom z dwudziestolecia międzywojennego, to nie jest hop-siup!). Gdyby ktoś kiedyś chciał żebym mu jakieś zdjęcie pokolorowała, to jestem do usług ^ ^

P.S
Oryginalne czarno-białe zdjęcia możecie znaleźć w google ;)

niedziela, 1 września 2013

Decades of FASHION czyli skromny post o moim nowym nabytku!

Ponieważ zaczyna się rok szkolny byłam zmuszona kupić parę niezbędnych rzeczy potrzebnych do przeżycia (żartuję!). Nie do końca mi to wyszło, bo zamiast tego moja mama kupiła mi pewną książkę, a mianowicie: "Decades of FASHION- 1900 to the present". Jest ona po angielsku, ale zawiera wiele pouczających (i słodkich) obrazków. Oczywiście z przedziału czasowego zawartego w książce najbardziej interesuję mnie od lat 20 do 60 (chociaż nie pogardzę belle epoque). Polecam tą książkę każdemu, kto lubi czasami siąść sobie w fotelu i pooglądać stare fotografie.



poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Wróciłam!

Wróciłam z wakacji, a w raz ze mną moja nieprzyzwoicie opalona skóra - niestety nie przystosowałam się do rad jakie sama opisywałam i z lubością wygrzewałam się na słońcu bez czapki ;) Efekt jest taki, że wyglądam jakbym była ze wsi...

Został mi jeszcze tydzień do rozpoczęcia szkoły (a to oznacza, że będę musiała rzadziej pisać), ale nie obędzie się on bez niespodzianek. Nie mogłam przebywać w Budapeszcie i nie odwiedzić ulicy Falk Mitsy - ulicy słynącej z obfitości antykwariatów! Zobaczyłam tam również dosyć zabawny zakład fryzjerski - wyglądający jak z lat 50, a w środku pełen starszych kobiet. Zresztą peruki na manekinach nie pozostawiały cienia wątpliwości jak obcinają tam włosy. Westchnęłam i wzięłam się w garść, bo jak się zapuszcza włosy, to się ich nie obcina!

W antykwariatach znajdowały się zarówno stare parasolki z edwardiańskich czasów (które były tylko dekoracją ku utrapieniu mojej siostry), meble z lat 20. (wyglądem przypominające te z Gatsby'ego), jak i coś, co nabyłam po rozsądnej cenie 3800 forintów węgierskich (około 50 zł). Są to oryginalne "kocie okularki" z lat 50. Wystarczyło je wyczyścić i wyglądają jak nowe. 

W innym antykwariacie podziwiałam parasolkę z lat 20 (automatycznie otwieraną!), suknię ślubną z lat 50/60 (wyglądającą jak z 30), toczki i rękawiczki z 1950 (niestety te ostatnie kiedyś skurczyły się w praniu i były na mnie za małe). 

Chwilowo moim priorytetem stał się New Look Dior - postanowiłam zrealizować kompletny strój (a najbardziej chciałabym żakiecik!).


 Hmm, no to już koniec tego "ogólnikowego" posta :D Mam nadzieję, że niespodzianka jaką wymyśliłyśmy z Eleonorą się uda...

środa, 14 sierpnia 2013

Dam Ci dobrą radę dziewczyno z lat 20 - trzymaj się z dala od słońca! ~ cz.II

Jeszcze przed zlotem zapowiadałam, że drugi post o opaleniźnie w latach 20 się pojawi :D Szczerze, to dosyć zabawne, że jak na razie najwięcej rzeczy na blogu mam o latach dwudziestych, ale jak ma się dużo materiałów na ten tema,t to trzeba korzystać ile się da!


Naturalnie dziewczyna uwielbia wałęsać się w stroju kąpielowym i dawać włosom trochę wolności i odpoczynku po codziennej pielęgnacji. Cóż, trzeba zrobić dużo, by nie musieć później wykonywać wszystkich zabiegów wybielających. Kapelusze przeciwsłoneczne, parasole, dobry krem, mocniejszy puder, dobry tonik do skóry i kostium, który ma identyczny dekolt jak twoje sukienki (żeby uniknąć plam od opalenizny). Należy zawsze mieć twarz i szyję w cieniu. Za dużo słońca spowoduje przedwczesne zmarszczki. Przed udaniem się na słońce, powinno się natrzeć dużo kremu w skórę.


Bez usuwania kremu i pudru powinno się uważać, by nie mieć zbyt bladej skóry. Klepanie pudru pozwoli mu przylgnąć do skóry mocniej niż gdyby się go tarło. Kiedy chcesz się zdrzemnąć połóż na powiekach bawełniane waciki namoczone tonikiem. 


Kiedy przygotowujesz się wieczór na randkę nałóż na twarz idealną ilość kremu. Rozsmaruj krem na twarzy i szyi, a następnie zanurz bawełniane waciki w gorącej wodzie i zetrzyj nimi krem. Następnie ściągnij go jeszcze raz, ale tym razem zanurz waciki w zimnej wodzie. To da cerze wspaniały, świeży wygląd.

Jeśli masz piegi używaj zawsze kremu na twarz, szyję i ramiona. Na lekkie piegi myj twarz sokiem z cytryny dwa razy w tygodniu, a jeśli się nie uda natrzyj twarz świeżym sokiem z cytryny, poczekaj aż wyschnie i pozostaw na jakiś czas.

Źródło: glamourdaze.com

O sposobach pozbywania się opalenizny w tamtych czasach, kiedy indziej. ;) 

P.S
Przepraszam, że nie odpisuję na większość komentarzy, ale jestem na urlopie, a te posty są po prostu wcześniej przygotowywane i same się publikują :D

piątek, 9 sierpnia 2013

Przepis na mleczko do mycia twarzy z 1926r.

Podczas remontu wiele rzeczy znajdujemy, ale nic chyba nie przebije około dwudziestu książek z okresu międzywojennego, które moja mama uratowała od makulatury. Są tam powieści z 1921, ale znajdą się też z lat 60.

Złapałam więc pierwszą lepszą książkę (tematów na posty mam teraz olbrzymią ilość) i przeczytałam tytuł. "Almanach świata kobiecego", rok wydania: 1926. Najpierw może wyjaśnię co znaczy "almanach" (ach, kochana wikipedia) : Publikacja (najczęściej rocznik) lub jednorazowa, zawierająca zebrane artykuły i informacje dotyczące wielu lub jednej dziedziny życia.
Oczywiście, w przerwie między malowaniem ścian zapalczywie wciągnęłam się w ten poradnik.


Znalazłam tam nie tylko ciekawe opowieści i historyjki, ale również dział poświęcony pielęgnowaniu urody. Dodatkowym zaskoczeniem były podane "przepisy" na różnorakie mleczka, płyny, kremy na usuwanie opalenizny i wybielanie dłoni. Oprócz tego nie zabrakło również szczegółowych opisów co zrobić, gdy jest się otyłym albo zbyt szczupłym, gdy ma się tłustą skórę albo suchą. Niestety, większość składników tych preparatów trudno znaleźć na dzisiejszym rynku (albo chociaż zrozumieć ich nazwę!). 

Ale ja się tak łatwo nie poddaję. Jako, iż chwilowo nie mam zbyt wiele czasu postanowiłam zrobić mleczko do mycia twarzy i dłoni .Jak je zrobić - podaję tutaj:


 Najpierw musiałam uszyć woreczek. Całkowitym żółtodziobem w szyciu nie jestem, więc większość roboty wykonałam sama, ale Eleonora musiała pomóc mi przy "gumce". Ogólnie moje opakowanie na otręby to taka mała, brzydsza wersja regencyjnego reticule. :D Potem do środka wsypałam otręby i zacisnęłam.


 A teraz o użyciu. Woreczek zamoczyłam według polecenia w wodzie i wycisnęłam. Wypłynęło z niego coś pomiędzy mleczkiem, a kleikiem. Starannie się tym umyłam i ku mojemu zaskoczeniu moja twarz wydawała się bledsza. Oczywiście, mówię jak na razie o jednorazowym użyciu, zobaczymy co z tego wyniknie jak będę tego używać częściej ;) Moja siostra również się na to skusiła :D 

O mleczku to na razie tyle, ale jeszcze o nim napiszę. Niestety, w poniedziałek wyjeżdżam na dwa tygodnie, więc nie będę mogła odpowiadać na komentarze (chyba, że znajdę wi-fi). Jeśli chodzi o posty blogger ma pewien miły dodatek, który pozwala ustawić czas ich publikowania, więc na moim blogu nie będzie pusto...

P.S
Przepraszam za słabą jakość zdjęć, ale gdzieś zapodziałyśmy aparat w tym bałaganie T_T

czwartek, 25 lipca 2013

Dam Ci dobrą radę dziewczyno z lat 20 - trzymaj się z dala od słońca! ~ cz.I

Dawno nie pisałam, ale zrzucam to na karb remontu - czasami trzeba montować regały i malować ściany zamiast pisać posty :) W każdym razie postanowiłam tak jak ostatnio podsycić trochę atmosferę lat 20 (w końcu do zlotu zostały tylko 2 dni!) i dorzucić parę ciekawostek. Post podzielę na dwie części, bo nie mam zbyt dużo czasu, a mój zdemolowany pokój woła o pomstę do nieba. Jako, iż jest okropnie gorąco, a ja sama byłam już parę razy na basenie przedstawiam wam przyjemny post o dbaniu o swój wygląd w lecie.


Droga Carolyn,
Pierwsze dwa tygodnie sierpnia mam zamiar spędzić nad morzem i potrzebuję twojej porady kosmetycznej. Każdego roku mam piękną opaleniznę - i zawsze mam nadzieję, że nie będę jej miała. Idę na plażę bez czepca, bo tak lubię, a potem tego żałuję. Ale tak ciężko pracuję, że mam mało wolnego czasu i wolność jest bardzo kusząca. Czy jest jakiś kompromis (np. czy mam ubierać czepek lub chodzić w długich rękawach), czy mam wrócić do pracy wyglądając jak indianin?
Doris



Karnacja letnia? Jaki to okropny problem! Wiem dokładnie, jak się czujesz, Doris, bo jestem w tej samej sytuacji. Dwa leniwe tygodnie z całego roku zmieniają Cię w ciemny bochenek chleba. Ja też zawsze chcę wchłonąć całe słońce i wiatr. Ale Doris, ty i ja i wszystkie pracujące dziewczyny z roku 1920 musimy pamiętać, że po prostu dla zabawy nie możemy zrezygnować z naszych najcenniejszych atutów jakimi są jasna cera i lśniące włosy. Czas wakacyjny to sezon, w którym możemy się zrelaksować, flirtować i się rozpieszczać. Ale potrzebujesz jasnej cery cały rok.


Nie ma lepszego środka na zdobywanie nowej energii, odkrywanie swego piękna i młodości, niż ciepłe promienie słońca. W nich tkwi magiczne lekarstwo na wszystko - od znużenia do załamania nerwowego. Leżenie w negliżu w jakimś osłoniętym miejscu jest idealne dla skóry. Ale różnica między małą kąpielą słoneczną, a mocnym opalaniem- to jak różnica pomiędzy mądrością i nonsensem.


 Źródło: glamourdaze.com

Jak na razie to tyle. Za dwa dni zlot, muszę jeszcze ogarnąć strój na drugi dzień (sądzę zresztą, że będzie to moja kreacja z lat 50 którą już znacie) ;)

Mam też do was pewne pytanie - co wy na to, żeby na blogu pojawiały się też wpisy nie tylko na temat retro? Oczywiście nie za często, ale czasami :D W końcu każdy ma różne pasję, a ta którą na razie przedstawiłam jest tylko jedną z moich.

czwartek, 18 lipca 2013

Jak Gatsby, to Gatsby na całego!

 Nie wiem czemu tak późno, ale niedawno odkryłam niesamowitą stronę z wieloma filmami, zdjęciami i ciekawymi tekstami o latach od 1900-1960. Jeśli kogoś to interesuje, to ta strona zawiera nawet opis edwardiańskiej fryzury z 1900 (zdjęcia też z tamtych czasów!).

Ale to co mnie chwilowo najbardziej interesuje, to lata 20! Wielkimi krokami zbliża się zlot, a ja postanowiłam co nieco poszperać.

A, więc po kolei. Najpierw różne style fryzur. W 1924 roku National Hairdressers Association opublikował następujące przewodniki pokazujące różne style bobów:













Myślę, że na zlot będę miała coś w stylu Permanently Waved Bob, taki jak na przedostatnim obrazku. Czas na makijaż.

Teraz przechodzimy do stylu na Hollywood. Przedstawiam wam list młodej dziewczyny do specjalistki od makijażu (tłumaczony przeze mnie):

Szanowna Carolyn Van Wyck,
Jak mogę się poprawnie malować? Jestem tak samo ładna, jak każda dziewczyna w wieku dziewiętnastu lat, ale nie umiem się poprawnie malować tak jak hollywoodzkie gwiazdy. Coś idzie źle. Mam średnio brązowe włosy, okrągłą, pełną twarz, piwne oczy i bladą, jasną skórę. Chcę się wyróżniać, ale bez względu na to ile różu nałożę, po pół godziny mam znowu bladą skórę, a jak użyję kredki do oczu i szminki, wyglądam źle. Czy nie powinnam w ogóle używać makijażu czy po prostu nie umiem go używać?

Frances K.

Oto odpowiedź:

Każda dziewczyna powinna używać makijażu, Frances, co najmniej pudru i różu. Makijaż to dobra rzecz. Rozjaśnia umysł i duszę. Ukrywa lśniący nos i kompleks niższości. Dodaje on piękna światu i dlatego jestem za nim. 


Widziałam gwiazdy Hollywood i Broadwayu, które mają kompleksy. Brak makijażu jest dobry, jeśli nie robi z twojej twarzy przeciętnej. Gwiazdy filmu są kochane za to, co je wyróżnia i nie istnieje żadna "druga Clara Bow". Pamiętaj o tym, gdy się malujesz. Chcesz stworzyć własną, oryginalną twarz, a nie upodabniać się do czyjejś.


Podkreślam to, bo to jest najczęstszym błędem. Posiadasz niezbędne podstawy do makijażu, masz idealną skórę do tego. Musisz teraz studiować swoją twarz dopóki nie poznasz każdego jej rysu, niedoskonałości i wartości. Powinnaś unikać kolorowych pudrów i zielonych oraz lawendowych cieni. 


 JAK DOPASOWAĆ IDEALNY MAKIJAŻ?

Puder musi pasować do skóry. Frances, powinnaś kupić różne kolory ulubionej marki i wymieszać je, aby uzyskać prawidłowy kolor. Przetestuj kolory na wewnętrznej stronie łokcia, gdzie skóra zachowuje swój naturalny kolor. Zrób tak samo z różem - wymieszaj, by uzyskać naturalny kolor, o jeden ton jaśniejszy niż ten na ustach. Róż nie powinien dotykać bladych warg i policzków, przynajmniej nie u brunetki. Najlepiej żebyś kupiła róż w kremie. Róż w postaci proszku powinien być ostrożniej stosowany.


 Tusz do rzęs i brwi powinien być koloru włosów. Jeśli masz suchą skórę, powinnaś używać kremu rano i wieczorem, rozsmarowując cienką warstwę na twarzy.

JAK SIĘ MALOWAĆ?

Różu nigdy nie umieszczaj na środku policzka. Ponieważ masz okrągłą twarz powinnaś malować się w dół w linii równoległej do ucha, następnie do oka i do najszerszej części nosa, gdzie kolor powinien być najjaśniejszy.  

Szminkę najpierw użyj na górnej wardze. Skieruj szminkę w dół do środka wargi, a następnie do końca. Używaj tylko cienkiej warstwy szminki, nigdy za mocnej. Makijaż ust jest trudny i musi być stosowany wielokrotnie, by być doskonały.

Rano powinnaś użyć pudru. Odrobinę na twarz, powieki, usta, policzki, uszy i szyję. Skóra twarzy nie potrzebuje co chwilę poprawy makijażu, więc nie rób tego. 

Jeśli twoja twarz kolorystycznie przypomina śnieg powinnaś użyć szczoteczki dla dzieci - wyjątkowo uważnie - i oczyścić nieco z pudru podstawę nosa, nozdrza, rzęsy i brwi. Wtedy twoja skóra będzie piękna, barwna i gładka.

Pozostaje jeszcze tusz do rzęs. Powinnaś pomalować rzęsy górne i dolne oraz lekko brwi. Następnie zrób to kilka razy, żeby mieć idealnie przyciemnione rzęsy. Muśnij tuszem lekko brwi, ale nie na tyle, żeby zdjąć z nich puder.

Teraz wyglądasz pięknie, a malowanie trwało zaledwie trzydzieści minut! Jesteś gotowa, Frances, żeby wyjść na miasto!






niedziela, 14 lipca 2013

Sukienka na zlot!

Tak jak w tytule - sukienka a la lata 20 skończona! Najlepiej jak na początku powiem, że mój wkład w nią polegał na wyłożeniu funduszy i udawaniu manekina. Resztę zrobiła moja siostra, gdyż sama nie umiem jeszcze zbyt dobrze szyć.

Hmm, jeśli chodzi o makijaż na zdjęciach to na zlocie będę miała MNIEJ rzucający się w oczy. Myślałam nad jakąś zielenią bądź złotem na powiekach. To co zobaczycie to wersja próbna (zarówno makijażu jak fryzury). Szczegóły dotyczące powstawania sukienki przekaże Eleonora :D





 Materiał z jakiego została zrobiona sukienka przysporzył nam sporo problemów -  był lekko "gumowaty" przez co trudno było wbijać igłę (nie mówiąc już o tak zwanych ozdobnikach z przodu sukienki które zajęły nam dużo czasu).

Pierwotnie sukienka miała być z frędzlami, ale jak wspominałam w poprzednim poście ceny były nienormalnie wysokie, więc stanęło na wstążkach.

 Jak na razie to tyle. :D Więcej zobaczycie na samym zlocie (jeśli będziecie), a jeśli nie, to i tak zrobię o nim osobny post. Au revoir!


czwartek, 11 lipca 2013

ZLOT!

Jako, iż moja siostra organizuje zlot z krynoliny, to oczywiście się tam zjawię. Mam nadzieję, że pogoda będzie nam dopisywać...

W każdym razie: zlot odbędzie się 27, 28 lipca w Krakowie. Stylizacja - dowolna. Postanowiłam jednak wziąć się w garść i nie iść po linii najmniejszego oporu czyli stroju z lat 50, tylko spróbować czegoś innego - stroju z 1920 nazywanego przeze mnie strojem z Wielkiego Gatsbiego.

Strój będzie wieczorowy. Pierwotnie miałam go zrobić z frędzlami, ale kiedy zobaczyłam ich cenę zmieniłam zdanie. I dobrze - teraz kupiłam cudowny materiał, dwie ciemnooliwkowe wstążki (różnej grubości), chyba "wstążkę" na headband i broszkę (też na opaskę na głowę).

Oto mój cudowny zestaw:

akcesoria na materiale

Może na zdjęciu nie wygląda to tak imponująco, ale wierzcie mi - takie jest! Razem z moją siostrą mamy zamiar uszyć to już niedługo.

Co się tyczy butów, niestety, jeszcze nie znalazłam odpowiednich. Szukając ich w starych sklepach z obuwiem znalazłam dosyć pasujące, na niezbyt wielkim obcasie, podobne do tych:


Ale jak to często bywa w tym świecie - za drogie! Nawet jakbym chciała je kupić to nie miałam na tyle pieniędzy, bo resztę mojego kieszonkowego wykorzystałam na materiały.

Co do stroju jaki ubiorę na następny dzień zlotu, waham się pomiędzy tą sukienką z '20 którą właśnie uszyjemy, albo po prostu tą z lat 50. Cóż pożyjemy, zobaczymy!